Droga z mojego domu do centrum Warszawy została oswietlona światecznymi lampami. Zrobiło to na mnie takie wrażenie, że wstawiłem do samochodu kamere i tę droge sfilmowałem. I jeszcze spreparowałem ścieżke dzwiękową, żeby było mniej nudno. Podobno oswietlenie traktu krolewskiego jest tak nowoczesne (diody LED) że pobiera tylko tyle energii co 5 czajnikow elektrycznych. Milego ogladania i wesołych świat.
Jechałem obwodnicą Kielc. Przy drodze stał człowiek w brązowej sutannie, sandałach, z duzym plecakiem. Zatrzymałem się.
- Do Krakowa?
- Tak, proszę bardzo.
- Szczęść boze, Marek Szostak, kapucyn.
- Sławek, ateista
Podaliśmy sobie reke. Poczułem się jak w ‘mlecznej drodze’ Bunuela. Przez 100 km słuchałem o służbie bogu i ludziom, o życiu w ubóstwie. Przez chwile zamyśliłem się o moim bankowym debecie, niespłaconej karcie kredytowej i rosnących cenach benzyny. Ale tylko przez chwile. Gadaliśmy o Matce Teresie, ze była radykalna w działaniu. Opublikowano książke z jej listami. Z niektórych wynika, że miała kryzysy wiary. Młody, ogorzały, zarośnięty, promieniujacy optymizmem zakonnik gadał i gadał, jak najęty. Na niebie świecił księżyc. Wisząc cały czas na skraju wielkiej czarnej chmury.
Wrócilem do szpitala, na biopsję. Zameldowałem sie na oddziale tym razem dobrze zaopatrzony. W laptopa, plyty, kawę i słodycze. W dzien przed zabiegiem obejrzałem sobie ‘Tarnation’. Film jest tak wstrząsajacy, że musiałem wyjść po nim na papierosa. Mimo, że pare godzin wczesniej pod wplywem wyznania prof. Religi postanowiłem palenie rzucić.
‘Tarnation’ to autobiografia 30latka zrobiona z domowego archiwum, rodzinnych zdjeć, filmików, nagran na telefoniczna sekretarke i innego smiecia. Robienie fabuły z tak beznadziejnego wizualnie materiału nigdy by sie nie powiodło gdyby nie opowiadana historia i szczerość autora. A historia ta zawiera wypadek i paraliż jego matki, długoletnie leczenie elektrowstrząsami, gwałt, aresztowania, błąkanie sie po szpitalach psychiatrycznych, zapasci od przedawkowania psychotropów, molestowanie w rodzinach zastępczych, kłopoty z jaźnią od jointów nasączonych chemią, i tym podobne. Pasmo nieszcześć nie ustaje nawet w momencie krecenia scen wspólczesnych. Autor ma juz ustabilizowane szczesliwe życie, jest ze swoim kochającym chlopakiem i psem w nowojorskim mieszkaniu i dzwoni do szpitala by dowiedziec sie o stan matki i szuka w googlach czym moze grozic przedawkowanie litu. Film kończą słowa dezyderaty, wyrecytowane przez jakąs dziewczynke jak na szkolnej akademii:
przyjmij spokojnie co ci lata doradzą z
wdziękiem wyrzekając się spraw młodości
jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż
drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj
a więc żyj w zgodzie z bogiem
czymkolwiek on ci się wydaje
w zgiełkliwym pomieszaniu życia
zachowaj spokój ze swą duszą
przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
marzeniach jest to piękny świat.
O ja pierdole, pomyślałem, zamknąłem laptopa, zabrałem papierosy i wyszedłem. Była już noc, na korytarzu cisza, tylko z sali obok dochodził jęk pólprzytomnej staruszki, jej drzwi były szeroko otwarte. Minałem je i poszedłem na dwór zapalic.
***
Biopsja odbyła sie rano, w sali gdzie spałem, na moim łóżku. Wykonała ją młoda, bardzo fajna lekarka. Mój wspóltowarzysz z sali myslał na początku, że to pielegniarka. Był zdziwiony, że to ona robi zabieg, a nie jakiś szpakowaty, doswiadczony PAN doktor. Potwierdzil tym wszystkie tezy Agnieszki Graff o seksizmie i szowinizmie głoszone na łamach ‘wysokich obcasów’. Młodziutka pani doktor przeprowadziła zabieg lepiej niż wzorowo. Rozmawiała ze mną, uprzedzała co sie za chwile wydarzy i co bede czuł. Wcześniej dostałem zastrzyk przeciwbólowy i drugi jako znieczulenie miejscowe - wiec prawie nic nie czulem. Widziałem tylko jak z grubej igły, która była przed chwila w moim brzuchu, wylatuje strzępeczek wątroby i pływa sobie jak ryba-welon w słoiku. Gdy było po wszystkim, lekarka z pielgniarką i wózkiem opusciły sale, z oczu poszły mi łzy i całe napięcie ze mnie momentalnie zeszło. Do uszu zaczeły dochodzić dzwięki. Na korytarzu panował własnie spory ruch, od strony sali, gdzie lażała staruszka dochodziło pikanie urządzeń reanimacyjnych. Leżałem i słuchałem jak pielegniarka co chwila wymawia głośno jakąś liczbe:
14
17
21
23
28
31
Obstawie te numerki w totka.
Ludzie! Osobnik ze zdjęć poniżej widziany wielokrotnie w klubie 55 jest złodziejem drinków! Jego rewir to prawa strona stołu dj-skiego, gdzie klubowicze w czasie tańców odstawiają na chwile swoje szklanki. Przyłapałem go jak zabierał sie za moje piwo. Wcześniej w tajemniczych okolicznościach zniknęło piwo Sławka. Widziałem też jak schodził z antresoli z dwoma niedopitymi szklankami. Poza tym Cysio ów rozpycha sie na densflorze, jakby był ślepy, na bezczela podchodzi do każdego klubowicza i przybija pione udając, że go zna. To mu ułatwia wyłudzanie fajek. Gdy je wypali, rzuca niedopałkami gdzie popadnie, nawet w tańczących ludzi. Strzeżcie sie!

Cysio sie zastanawia: piwko czy wódeczka?

Cysio z cudzeskiem.
pierwszy raz złapał mnie w lewą stope
w klubie 55
to była środa 22 pazdziernika
20 min po północy
Sławek świadkiem
paliliśmy amerykańskie marlboro
albo hiszpańskie gitanesy
nie pamietam
w każdym razie zagraniczne
krzyknąłem
jezu! złapał mnie skurcz w stope
nie moge tańczyc!
drugi raz złapał mnie w obie stopy
w ubiegłą sobote
w tym samym klubie
w godzinach rannych
złapał w lewą
a potem powoli przechodził
na prawą
i trzymał
to starość?
już?
czy jest jeszcze ktos oprócz mnie
kto nie ma profilu na facebooku?
W Rossmanie już święta. Kupiłem tam papier toaletowy z motywami mikołajkowymi. Rano, gdy wytarłem sobie dupe tymi gwiazdkami i reniferkami od razu pomyślałem, że musze o tym napisać na blogu.
pewnego dnia Wisława Szymborska (albo to byla jakas inna poetka) przebudziła sie wcześniej niż zwykle. o świcie. leżała w łóżku i obserwowała jak pierwsze promyki światła wydobywają domowe przedmioty z niebytu. poetka zobaczyła takie zjawisko pierwszy raz i wpadła w zachwyt. taki mieszczański zachwyt starszej pani, w jaki nigdy nie wpadłby np Różewicz. a ze jest poetką nie wytrzymała, napisała o tym wiersz. ja ten wiersz gdzies przeczytałem albo usłyszałem. i chodzi za mną jak cień, nie chce sie odczepić. osobiście nie lubię za wczesnych poranków ani wschodow słońca. uważam że są upiorne. człowiek powinien je przesypiac. wszystkie.
niedziela. na korytarzu spokoj, nikt nie drepta w chodakach. siedzę na brzegu łóżka. patrzę na chmury. nieruchomo jakbym pozował Modzelewskiemu do obrazu pt 'pacjent oddzialu IV kliniki patrzy na chmury'. I nagle słyszę od drzwi wesołe 'szczęść boże!' odwracam sie, a ku mnie dziarskim krokiem idzie ksiądz i pyta 'czy życzy pan sobie przyjąć komunie święta?' bez namysłu rzucam 'broń boże!' ksiądz w sekundę znika, ja wracam do swoich zajęć.
skomentuj (3)dlaczego w szpitalach budzi sie chorych o 6.00 rano po to tylko by im zmierzyć temperaturę? dlaczego nie ma zasłon w oknach? dlaczego personel chodzi w drewniakach? dlaczego do chleba dają margarynę zamiast masła? dlaczego po obiedzie nie następuje deser? dlaczego w nowoczesnej klinice poduszki wypchane sa pierzem? dlaczego wychodząc z mojego pokoju jedni potrafią zamknąć za sobą drzwi a inni nie potrafią?
skomentuj (5)
Widziałem cie w sobote wieczorem w autobusie 519. Ja wsiadłem na Sobieskiego ty już byłeś w środku. Ja w obciachowych, srebrnych adidasach, za dużych dżinsach poplamionych pomidorówką (mam nadzieje ze tego nie dostrzegłeś) i kurtce udającej ramoneske. Ty w czarnych martensach, czarnych niescieralnych dżinsach w rozmiarze dokladnie takim jak trzeba - świetnie dopasowanych, ani nie za lużnych, ani nie za długich, ani nie za krótkich. Miałeś na sobie czarny długi wełniany płaszcz, taki jakie kiedys sprzedawali w ‘modzie polskiej’ – podobałby się mojej babci. Spod plaszcza wystawał wełniany golf w kolorze khaki, zapinany na suwak. Miałeś dlugie zdrowe zadbane włosy spięte gumką w kitke i lekko przedłużone baczki. Twarz cherubina. Byłes z dwoma koleżankami. Śmialiście się. Pewnie studiujesz na ‘polibudzie’. Pewnie chodzisz do klubu ‘Park’ na metalowe środy, dobrze sie też bawisz przy przebojach w soboty. Pewnie jestes szarmancki wobec dziewczyn, puszczasz je w drzwiach jako pierwsze, całujesz je w ręke, zabierasz je na randki do klimatycznych knajpek. Bywasz romantyczny. Jesienią wpadasz w zadume, na spacerach w parku fotografujesz spadające liscie. Jestes dobry, na swięta kupujesz wszystkim prezenty. Kumple cie lubią. Rozsyłasz im mailem kawaly znalezione w internecie. W wolnym czasie lubisz sobie pograć w 'wiedźmina'. Być moze należysz do bractwa rycerskiego. W historyczne rocznice przebieracie sie w zbroje albo mundury i urządzacie rekonstrukcje wielkich bitew. Gdyby powstanie warszawskie własnie wybuchlo, poszedłbyś pierwszy... Myślałem o tobie cały czas, aż do przystanku ‘politechnika’ kiedy nagle wysiadłeś z autobusu. Ja pojechałem dalej. Nasz wzrok się nie spotkał ani na chwile. Nic nie zaiskrzyło. Nie byłeś mną kompletnie zainteresowany. Nigdy nie umowimy się na browara. Nie oczarujemy się nawzajem swoją szlachetnością, inteligencją, poczuciem humoru. Nie będę w napięcu czekał na twoje sms-y. Romansu nie będzie. Ale jeśli czytasz te słowa, jeśli tylko zechcesz, dam ci powąchać swoje majtki.
W prawie każdym odcinku ‘sexu w wielkim miescie’ Carrie zasiada wieczorem do swojego macbooka i pisze. Te sceny przeważnie zaczynają się formułką ‘wieczorem rozmyślałam o…” a kończą zbliżeniem na monitor w momencie gdy pisząca stawia znak zapytania. Bardzo to lubie. W archiwum znalazłem i obrobiłem jedną z najlepszych takich scen. Carrie pisze, zaciąga się papierosem i zastanawia się czy przyjaźń z exem jest możliwa... i jeszcze wiatr rozwiewa jej włosy. Ta scena powinna ilustrowac w słowniku słowo 'fabulous'.